17:48 Posted In Edit This 0 Comments »
Pierwszy raz znalazłam go w piątek, 6 czerwca, 2008 roku. Napisałam jakiś surrealistyczny komentarz. Szukałam przepisu na kurczaka z czymś, bo chciałam rodzinie uwarzyć jakąś strawę. Oczywiście szukałam czegoś w sieci, ubawiłam się "cycem kurczęcym" i chyba postanowiłam wysłać własny przepis i tak sie stało 8 października 2008 roku - dzień przed moimi urodzinami. Bestia odpisał mi dzień przed Sylwestrem. Nie wiedzieć czemu akurat wtedy i czemu nie szykował wtedy przebrania na Sylwestra najlepszego w życiu. W głębokim styczniu zaglądałam częściej do kulinarnego zakątka i postanowiłam zaprosić chłopaków do siebie na studenckie picie międzymiastowe. Z umawiania się wyszedł mailowy flirt, a z niego zaś smsowo-giegiowy. Ostatecznie stanęło na tym, że Bestia zadzownił do mnie po kilku piwach i siedząc na podłodze w kuchni i jarając szlugi toczył ze mna dyskurs. Rozmawiało nam się cudownie i byłam oszołomiona ta jakże prężnie rozwijającą się znajomością. Pozostawiałam jednak pewien dystnas, bo jakoś nie przekonywało mnie flirtowanie z daleką północą. Na skutek zawirowań w Tomaszu odezwały się wyrzuty sumienia i uznał, że nasza znajomość ma zdradziecki wydźwięk. Moja duma nie mogła znieść czegoś takiego, dlatego natychmiast wykasowałam jego numer i postanowiłam zapomnieć. Szło mi świetnie. Wracając z Nirvany do domu wysłał mi sms'a, że  trzyma za mnie kciuki (cholera, nie pamiętam za co trzymał) - pewnie nie mógł o mnie zapomnieć, albo znudziło mu się gadanie na Chaterii.. Wrócił jak bumerang (zawsze wracają), a ja nie wiedzieć czemu nie odłozyłam słuchawki... Padał śnieg, było zimno, a ja stałam pod latarnią z ogłoszeniem "sprzedam Yorka" i rozmawiałam z Bestią. 
Później obiecał, że wyśle do mnie stadko tresowanych much, które będą latać po torze w kształcie serca. Do tej pory nie doleciały, ale że Bestia zawsze dotrzymuje danego słowa, to spodziewam się w najbliższych dniach dolecą. 
Była zima, zimno a w sercu parno...

Bestia odpisał tak.

0 komentarze: