Nasze pierwsze dwa dni
15:00 Posted In On pisze Edit This 0 Comments »
Łona śpiewał "nasze pierwsze dwa litry" , ale ja nie o tym. Nasze pierwsze 2-3 dni bylem snem na jawie. Ledwie przyszliśmy na melinę to już byliśmy tylko swoi. Pół godziny później Piękna przewróciła mnie na ziemie i musiała mi obić sztuczne oddychanie. Znaczy nie musiała tylko chciała :)
Tego samego dnia z tego co pamiętam, poszliśmy do JRC, tam gdzie Piękna, jest prawdziwą Królową, gdzie jej imię znają wszyscy, gdzie Ona i to miejsce się nawzajem uzupełniają. Było fajnie (choć do końca nie przemówił do mnie ten lokal). Później rundka po okolicznych barach. Jakoś w końcu dotarliśmy do domu. Położyliśmy się spać? Chyba nie do końca. Te pierwsze dwa dni wyglądały tak, że budziliśmy się jak nam się spać nie chciało, spaliśmy kiedy się nam chciało, wychodziliśmy wtedy jak nam się chciało i ogólnie robiliśmy tylko to, na co mieliśmy ochotę.
Piękna pokazała mi Kraków, przynajmniej jeden kawałek. Zobaczyłem smoka i nawet mam z nim zdjęcie! Mam też zdjęcie z Piękną :) Gotowałem dla niej, bo bardzo lubię gotować dla kogoś, kogo lubię. Były to piersi z kurczaka duszone z warzywami w ciemnym piwie. Do tego makaron durum (albo durny jak ktoś woli).
Zapragnęło mi się też pójść do zoo. To był świetny pomysł (poniekąd). Pada deszcz i się przeziębiłem. W zoo byliśmy sami. Tylko my i zwierzaki. I był słoń co się gibał, i gibon co się bawił przyrodzeniem, obserwując nas uważnie, czy aby na pewno na niego patrzymy. Był też stary Ryś Puch, który w tej chwili jest samotny, bo postał wierny swej partnerce. A my szliśmy tam za rękę i się cieszyliśmy, że mieliśmy okazję się poznać.
Tego samego dnia z tego co pamiętam, poszliśmy do JRC, tam gdzie Piękna, jest prawdziwą Królową, gdzie jej imię znają wszyscy, gdzie Ona i to miejsce się nawzajem uzupełniają. Było fajnie (choć do końca nie przemówił do mnie ten lokal). Później rundka po okolicznych barach. Jakoś w końcu dotarliśmy do domu. Położyliśmy się spać? Chyba nie do końca. Te pierwsze dwa dni wyglądały tak, że budziliśmy się jak nam się spać nie chciało, spaliśmy kiedy się nam chciało, wychodziliśmy wtedy jak nam się chciało i ogólnie robiliśmy tylko to, na co mieliśmy ochotę.
Piękna pokazała mi Kraków, przynajmniej jeden kawałek. Zobaczyłem smoka i nawet mam z nim zdjęcie! Mam też zdjęcie z Piękną :) Gotowałem dla niej, bo bardzo lubię gotować dla kogoś, kogo lubię. Były to piersi z kurczaka duszone z warzywami w ciemnym piwie. Do tego makaron durum (albo durny jak ktoś woli).
Zapragnęło mi się też pójść do zoo. To był świetny pomysł (poniekąd). Pada deszcz i się przeziębiłem. W zoo byliśmy sami. Tylko my i zwierzaki. I był słoń co się gibał, i gibon co się bawił przyrodzeniem, obserwując nas uważnie, czy aby na pewno na niego patrzymy. Był też stary Ryś Puch, który w tej chwili jest samotny, bo postał wierny swej partnerce. A my szliśmy tam za rękę i się cieszyliśmy, że mieliśmy okazję się poznać.



0 komentarze:
Prześlij komentarz