O Bestii...
07:15 Posted In Ona pisze Edit This 0 Comments »Jak się okazuję to co widzę ja, przez Bestie jest widziane totalnie inaczej... Trochę to przygnębiające, że to co jawiło mi się jako świetna asertywność u Bestii było zwyczajnym "zdobywaniem". No trudno, stało się. Zdobyliśmy sie wzajemnie - pytanie, co teraz z tym zrobić ;)
Ja się nie wyspałam, w związku z czym mogę mięć pewne problemy z przelaniem myśli na papier - tfu! na ekran.
Jaki jest Bestia? Duży i futrzasty - jak zwierzatko w zoo. Ma złote serce i jest człowiekiem prawym i uczciwym - zupełnie jak mój Tatuś! Dlatego Bestia zdobył na wejście sporo punktów. Jest dobry w tym co robi i w chwilach gdy się nie opierdala w pracy to jest istotą pracowitą i napewno gdyby musiał iść do kopalni z kilofem i rąbać chodnik to by się sprawdził. To też plus. Nie boi się mojego szaleństwa i jest gotów ramie w ramię zbierać śmieci (rajd pk, ale o tym innym razem). Jak każda Bestia, ma on i słabsze punkty. Zapalczywy jest jak siano - płonie wielkim płomieniem, wali po oczach, parzy ręce - niestety płomnień szybko przygasa. Na szczęście nie gaśnie całkowicie. Jednak jeśli miałabym Bestii udzielić Złotej Rady to szło by to tak: rozkładaj bardziej równomiernie swoje pożary to będziesz efektywniejszy :)
Czym mnie urzekł? Optymizmem i tym, że się nie poddaje. Tym, że jest czuły i sprawia, że czuje się przy nim bezpieczna. Aaaa! zapomniałam o ważnej rzeczy: zarobił gigantycznego plusa, gdy przygotował dla mnie wspaniały obiad - pamiętam skład: makaron, warzywa, piwo porter ;) delicious.
Nie zapomnę naszego pierwszego face to face, gdy po kilku sekundach konsternacji byliśmy sobie równie bliscy jak wtedy godzinami przez telefon. Właściwie niewielu rzeczy zapomniam, ale chciałabym też zawsze pamiętać jak wcisnął mi przy Rondzie Grzegórzeckim "pierścionek" z soku Tymbark ;] Zranił mnie przy tym w dłoń, co objawiło się krwawiącą raną, którą mam do dzis dzień ;)



0 komentarze:
Prześlij komentarz