Jak się to zdarzyło, że nas losem połączyło
18:22 Posted In On odpowiada Edit This 0 Comments »
Piękna opisała to tak.
I tutaj zaczynają się pewne rozbieżności w zeznaniach. Jej komentarza nie pamiętam (za dużo ich dostawałem). Natomiast pamiętam jak pierwszy raz napisała mi maila. W odpowiedzi na posta "pić czy pisać?" czy jakoś tak. W każdym razie zastanawiała się, czy chce z nami pisać przepisy. Chyba od razu dwa przysłała. Żaden nie trafił w mój gust.
I właśnie wtedy, a nie jak piszę Piękna, parę miesięcy później, zaprosiła nas (znaczy mnie i Kubę) do odwiedzenie miasta Kraka. Obiecując, że się z nami napiję i przenocuje... na dworcu PKP. Jej pomysłowość powalała :)
Piękna napisała, że postanowiła nas zaprosić na międzymiastowe picie. Z tego co pamiętam to raczej wyszło bardzo spontanicznie, z moim dość dużym sugestywnym udziałem. Tutaj w komentarzach jest to udokumentowane, kto się pierwszy wprosił. I to byłem ja! Następnie dyskusja przeniosła się na maila, chata na mailu, na gg i to wszystko na raz. Na koniec przeniosła się na telefon. Było to strasznie pokręcone i nie mogłem się połapać w tych wszystkich kanałach informacyjnych. W każdym razie ustaliliśmy, że Piękna podzieli się ze mną kołdrą, a sama będzie robić za poduszkę dla mnie. No i miałem jej numer telefonu :)
Co do moich wyrzutów sumienia, to owszem, miałem takowe. I jestem za uczciwy żeby się z tym nie wygadać. Z resztą, jakoś nie wiązałem specjalnie jakiś nadziei na związek północ-południe. Później to się zmieniło i to dość szybko.
Pamiętam wieczór, kiedy pierwszy raz zadzwoniłem na dłuższą rozmowę jakieś dnia. Byłem wtedy z kumplami w Hormonie. Jak tam wchodziłem, to wiedziałem, że jak wypiję piwo to zrobię coś głupiego. Od razu powiedziałem do Mietka i Bartosza, żeby mi zabrali telefon. Po dwóch piwach już go nie chciałem oddać, bo chciałem zadzwonić. Poszedłem do sklepu, kupiłem piwo i zupki chińskie i wróciłem do domu. Tam zakupiłem kartę przez internet za 50 zł. Zaczęliśmy gadać i nie mogliśmy skończyć. Grałem na gitarze, śpiewałem, robiłem wszystko co chciałem. Podobało mi się, że jej się podobało :) Później dokupiłem kolejną kartę do telefonu. Za 25 zł. Też się skończyła, a ja stwierdziłem, że idę spać. Rano miałem straszny wyrzut, że wydałem tyle na telefon (pomimo tego, że bardzo miło się rozmawiało). Powiedziałem więc, że jak chce ze mną rozmawiać przez telefon to niech zakupi kartę w innej sieci. Zgodziła się.
Co do stadka much - podejrzewam, że zabłądziły. Na szczęście zdarzyłem je wcześniej nagrać i jej pokazać (ale kto by to pamiętał). Ja pamiętam!
I tutaj zaczynają się pewne rozbieżności w zeznaniach. Jej komentarza nie pamiętam (za dużo ich dostawałem). Natomiast pamiętam jak pierwszy raz napisała mi maila. W odpowiedzi na posta "pić czy pisać?" czy jakoś tak. W każdym razie zastanawiała się, czy chce z nami pisać przepisy. Chyba od razu dwa przysłała. Żaden nie trafił w mój gust.
I właśnie wtedy, a nie jak piszę Piękna, parę miesięcy później, zaprosiła nas (znaczy mnie i Kubę) do odwiedzenie miasta Kraka. Obiecując, że się z nami napiję i przenocuje... na dworcu PKP. Jej pomysłowość powalała :)
Piękna napisała, że postanowiła nas zaprosić na międzymiastowe picie. Z tego co pamiętam to raczej wyszło bardzo spontanicznie, z moim dość dużym sugestywnym udziałem. Tutaj w komentarzach jest to udokumentowane, kto się pierwszy wprosił. I to byłem ja! Następnie dyskusja przeniosła się na maila, chata na mailu, na gg i to wszystko na raz. Na koniec przeniosła się na telefon. Było to strasznie pokręcone i nie mogłem się połapać w tych wszystkich kanałach informacyjnych. W każdym razie ustaliliśmy, że Piękna podzieli się ze mną kołdrą, a sama będzie robić za poduszkę dla mnie. No i miałem jej numer telefonu :)
Co do moich wyrzutów sumienia, to owszem, miałem takowe. I jestem za uczciwy żeby się z tym nie wygadać. Z resztą, jakoś nie wiązałem specjalnie jakiś nadziei na związek północ-południe. Później to się zmieniło i to dość szybko.
Pamiętam wieczór, kiedy pierwszy raz zadzwoniłem na dłuższą rozmowę jakieś dnia. Byłem wtedy z kumplami w Hormonie. Jak tam wchodziłem, to wiedziałem, że jak wypiję piwo to zrobię coś głupiego. Od razu powiedziałem do Mietka i Bartosza, żeby mi zabrali telefon. Po dwóch piwach już go nie chciałem oddać, bo chciałem zadzwonić. Poszedłem do sklepu, kupiłem piwo i zupki chińskie i wróciłem do domu. Tam zakupiłem kartę przez internet za 50 zł. Zaczęliśmy gadać i nie mogliśmy skończyć. Grałem na gitarze, śpiewałem, robiłem wszystko co chciałem. Podobało mi się, że jej się podobało :) Później dokupiłem kolejną kartę do telefonu. Za 25 zł. Też się skończyła, a ja stwierdziłem, że idę spać. Rano miałem straszny wyrzut, że wydałem tyle na telefon (pomimo tego, że bardzo miło się rozmawiało). Powiedziałem więc, że jak chce ze mną rozmawiać przez telefon to niech zakupi kartę w innej sieci. Zgodziła się.
Co do stadka much - podejrzewam, że zabłądziły. Na szczęście zdarzyłem je wcześniej nagrać i jej pokazać (ale kto by to pamiętał). Ja pamiętam!



0 komentarze:
Prześlij komentarz